Historia powstania Klubu 4x4 Drezdenko

    Wszystko zaczęło się od mojego zamiłowania do motoryzacji, co w połączeniu z duszą społecznika, doprowadziło do tego, że Drezdenko kojarzy się dzisiaj wielu ludziom z rajdami samochodów terenowych. Jak przez mgłę pamiętam spotkanie młodzieży ze Starego Kurowa z działaczami automobil klubu gorzowskiego, które miało miejsce w domu kultury (rok 1979 lub 80 ) i dotyczyło sportu motorowego. Po wielu latach wróciłem do automobil klubu na szkolenie dla sędziów sportowych, pracowałem wówczas w Zespole Szkół im. Stefana Żeromskiego w Drezdenku i starałem się zainteresować sportem motorowym naszą młodzież. Po raz pierwszy w tym czasie spotkałem się z mistrzem Polski samochodów terenowych Stanisławem Lisowskim. Wraz z uczniami naszej szkoły pomagaliśmy w pracy sędziów w rundach mistrzostw Polski samochodów terenowych w Gorzowie (myślę, że rozpoznają się na zdjęciach w naszej galerii). Do roku 1999 w Drezdenku jako SZKOŁA KIEROWCÓW MIRAŻ wspólnie z automobil klubem organizuję tzw. KJS - y, przez nas nazywane rajdami samochodowymi. Pamiętam ten ostatni rajd, pracowałem już w Urzędzie Miasta i Gminy jako zastępca burmistrza. Chcąc zrobić przyjemność mieszkańcom zorganizowałem rajd. Jedną z załóg stanowiłem ja, a moim pilotem był mój szef, burmistrz Pan dr Roman Cholewiński.    Rok1999 to bardzo pracowity okres dla mnie, pomijając pracę zawodową. W maju zorganizowaliśmy w Drezdenku drugą rundę MISTRZOSTW POLSKI SAMOCHODÓW TERENOWYCH. Oprócz różnych działań związanych z organizacją tych mistrzostw ja i wielu moich kolegów pracowało nad tym, żebym ja jako gospodarz wystartował również w charakterze zawodnika w klasie turystyczno - militarnej. Tak się też stało. Krótko przed mistrzostwami kupiłem gaza przystosowanego do sportu, którym wcześniej jeĽdziła gorzowska załoga. Na pierwszym treningu (żwirownia w Drezdenku) "złapał na panewce" i Staszek Lisowski odholował mnie do bazy. Musiałbym zapomnieć o starcie gdyby nie życzliwość kolegi klubowego Jacka Kordyla, który na własnym warsztacie przygotował moje auto do startu nie biorąc za to złamanego grosza. Wystartowałem z moim synem Bartoszem w roli pilota. Nigdy nie zapomnę tych chwil, kiedy pod naciskiem naszych kibiców udało mi się pokonać żwirownię czy błota za lasem, żeby w końcu tutaj w Drezdenku zająć drugie miejsce w klasie MT. Myślę, że pamiętacie państwo to wydarzenie -baza w OTL - u, młodzieżowa orkiestra dęta towarzysząca paradzie i dziewczęta z buławami na Placu Wileńskim. Honorowym komandorem był burmistrz Pan Roman Cholewiński .Wspólnie zadbaliśmy o to, żeby i zawodnicy i kibice na długo zapamiętali swój pobyt w Drezdenku. Mieszkańcom miasta tak się spodobała ta impreza, że zaczęli mnie wypytywać, kiedy mogę zorganizować następną. 24 czerwca 2000 roku w Parku Harcerza nad Notecią zorganizowałem z automobil klubem PIERWSZY ZLOT SAMOCHODÓW TERENOWYCH pn. "Szukamy kwiatu paproci". Przyjechało wiele załóg, a wśród nich znaleĽli się śmiałkowie, którzy chcieli wystartować jako reprezentacja Drezdenka, tylko nie mieli samochodu. W tym czasie ja ćwiczyłem na Gazie Jacka Murata i użyczyłem ten samochód Jurkowi Tokarskiemu, który wystartował z pilotem Jurkiem Zdybem. Pomimo braku biegu wstecznego ukończyli rywalizacje z trzecią lokatą. Ten moment należy uznać za przełomowy. Myślałem wtedy, że takie imprezy w Drezdenku można organizować co roku, ale niestety na kolejny zlot przyszło nam czekać trzy lata. W między czasie w roku 2001 zorganizowałem zlot motocykli. Nie mogę jednak powiedzieć, że nic się nie działo. Począwszy od roku 2001 około 15 sierpnia Staszek Uniatowski z Poznania przyjeżdżał ze swoimi kolegami do Drezdenka i wspólnie bawiliśmy się na bezdrożach    W 2003 roku już w silniejszym składzie wracamy do wznowienia zlotów. Jurek Tokarski wyprowadza z warsztatu swojego "UAZA", wcześniej wykąpanego w błocie podczas treningu. Bierzemy też udział w innych zlotach, np. ja z Jackiem Muratem w Krzystkowicach i na Kaszubach.     Dzisiaj mamy za sobą już pięć zlotów naszym zdaniem udanych. Jesteśmy już klubem. Dziękuje wszystkim, którzy zechcieli pokazać mieszkańcom Drezdenka, jak można wspaniale się bawić wykorzystując naturę w połączeniu z wynalazkami techniki. W sposób szczególnie serdeczny dziękuje Staszkowi Lisowskiemu, który zawsze służy mi radą i pomocą i chętnie przyjeżdżał na spotkania tutaj dla niego przygotowywane. Dzisiaj nie mam samochodu terenowego, ale lubię organizować takie imprezy i wcale nie dlatego, że mówią do mnie "prezes".
    ZAPRASZAM na zloty organizowane przez nasz klub na pięknej ziemi drezdeneckiej.

Jan Kuchowicz

Copyright by Klub4x4Drezdenko
Design by Nestor